2013/10/31

Rozdział 12 Niall

Hej dziękuję za 5 komentarzy !!! Kocham wass ;** Więc jeżeli to czytasz błagaamm dodaj komentarz. Dla Ciebie to zajmie z 1 minute może nawet mnie a jak ja to zobaczę wtedy będę taka happy i wg no i miłęgo czytania <3 ;)
_________________________________________________________________________________

- Tak, tak jedziemy.. To pa, pa Lou - Pożegnałam się
- Pa Louis - Powtórzył Niall.
- Tak paa już tęsknię. - Odpowiedział a ja się tylko zaśmiałam i wyszłam z willi chłopców a za mną powolnym krokiem podążał Horan.
Doszliśmy do samochodu Irlandczyka w ciszy. Otworzył mi drzwi a ja podziękowałam. Ob krążył  pojazd i sam wszedł do środka. Zapalił go i ruszyliśmy. Jechaliśmy w głębokiej ciszy, aż stanęliśmy pod Nando's.
- Dziękuję Niall - Podziękowałam i otworzyłam drzwi. Już miałam zamiar wychodzić, ale przerwał mi blondasek.
- Nie masz za co dziękować. - Powiedział uśmiechając się.
- No chyba mam.. gdyby nie ty bym się spóźniła do pracy.. To paa Niall - Powiedziałam. Na mojej twarzy także zagościł wielki banan.
- Nie, nie masz i koniec kropka.. no dobrze to cześć Bella przyjadę po Ciebie.. - Odpowiedział puszczając przy tym "oczko"
- Nie musisz.. Dobra będę szła bo się spóźnię.. pa - Pożegnałam się, zamknęłam drzwi od samochodu i pobiegłam w kierunku drzwi Nando's.
- Dzień dobry Bello. - Przywitała mnie ciepło moja szefowa. Była to kobieta w średnim wieku.. może miała gdzieś z 45-55 lat?? Nie mam pojęcia. Nigdy nikomu nie zdradzała ile tak naprawdę ma lat. Miała za to miły charakter.. chyba mnie lubiła..
- Dzień dobry pani Alice. - Przywitałam się.. Alice to nie było jej prawdziwe imię.. nie wiem skąd się wzięło. Jak już zaczęłam tu pracować tak na nią wtedy mówiono.. a jakoś nigdy nie miałam czasu.. lub odwagi się o to jej spytać.
- Jeszcze zdążyłaś Słońce - Uśmiechnęła się i spojrzała na swój srebny zegarek zapięty na lewej ręce.
- Zostało Ci jeszcze pięć minut.. zawsze się wyrabiasz.- Dodała uśmiechając się.
- Ale dobrze, że się wyrobiłam.. dobrze to ja może pójdę założyć fartuch i idę przyjmować zamówienia. - Odparłam i nie czekając na odpowiedź ruszyłam na zaplecze.
Otworzyłam szafkę z napisem "Bella Sheridan nr. 69" ** Ughh 69??!! **  Zawsze wkurzał mnie ten numerek... wyjęłam fartuch. przełożyłam go przez głowę i zawiązałam w pasie. Zaczepiłam plakietkę na której widniał napis " Dzień dobry w czym mogę służyć?? Jestem Bella"  i już byłam gotowa do pracy, do pracy którą bardzo lubiłam. Czemu?? Może dla tego, że jest tutaj dużo miłych ludzi, wszyscy zachowują się tak jakby znali się od lat.. może to przez Alice. Przecież to taka jak się to mówi "babcia" Miła babcia której ja nigdy nie miałam.. ale o długa opowieść. Wsadziłam mój telefon do kieszeni spodni, zamknęłam szafkę i ruszyłam w stronę drzwi. Weszłam za ladę i zaczęłam moja codzienną pracę.
- Dzień dobry Witam w Nando's. W czym mogę służyć??  - Spytałam dziewczyny która miała gdzieś z hm?? 15-16 lat?? Tak coś w tym stylu.
- Mogłabym prosić colę i może kanapkę z kurczakiem?? - Zamówiła.
- Jasne już się robi.. możesz usiąść przy jakimś stoliku i zaczekać na zamówienie?? Będzie za jakieś trzy minuty. - Spytałam..
- Mhm  - Można powiedzieć, że odburknęła i ruszyła w stronę stolika pod oknem bawiąc się przy tym swoim telefonem, a ja napisałam jej zamówienie na małej karteczce i podałam je kucharzowi.. i tak mijała godzina za godziną.. przyszli nasi stali klienci, Alice z nimi porozmawiała..
- Alice przepraszam ale mogę pójść na przerwę?? - Spytałam mojej szefowej która siedziała za biurkiem nad stosem papierów.
- Jasne kochaniutka.. Tylko wiesz pamiętaj, że za godzinkę kończysz pracę. Więc żeby ta przerwa za długa nie była, bo Chelse i Ron sami sobie rady nie dadzą. - Powiedziała odrywając na chwilę wzrok od papierów.
- Oczywiście. Tylko an chwilkę.- Odpowiedziałam uśmiechając się.
Wyszłam na zaplecze i usłyszałam dźwięk dzwoniącego telefonu.. tak, tak to mój telefon.
- Haloo?? - Spytałam.
- Hej Bells to ja Niall.
- Ooo hej Niall skąd masz mój numer??
- A wziąłem sobie z twojego telefonu.. Nie obrazisz się?? - Spytał.
- Nie no co ty.. ale mów co chcesz bo za bardzo czasu nie mam.
- Przyjadę po Ciebie.. o której kończysz pracę?? 
- O 13:00.. ale nie musisz się trudzić. Mogę też wrócić autobusem..
- O na pewno nie.. Będę punktualnie .. a na razie muszę kończyć bo Louis z Harrym śmiecą paa piękną.
- Haha ok pa. - Pożegnałam się i rozłączyłam.
_________________________________________________________________________________
 Hej przepraszam ale był pisany na meeggaaa szybko ;)

7 komentarzy: